KAWAŁY I DOWCIPY
"Kawały i Dowcipy o Bacy"
| Część 2 |
[1]
[2] [3]
[4]
Dział ten zawiera śmieszne i zabawne kawały i dowcipy. Znajdziecie tutaj przeogromny zbiór kawałów i dowcipów o Adamie Małyszu, o Jaskiniowcach, o Rolnikach i Górnikach, o Szefie, o Teściowej, o Żydach i wiele wiele innych. Co będę Wam pisał, najlepiej sami się przekonajcie... Zapewnimy Wam dobrą zabawę!! Zapraszam i życzę przyjemnego czytania.
* * * * * * *
* * * * * *
Baca
dobiera się do gaździny. W pewnym momencie gaździna mówi:
- Baco, gniewom się
- A o co się gniewocie gazdzino?
- Ja nie mowie ze się gniewom ino ze się wom chuj gnie!
Baca
łapie okazje na drodze, wreszcie udaje mu się złapać przejeżdżającego
Mercedesa. Wsiada i jada, ale po kilku kilometrach jakoś tak
nudno się zrobiło, wiec baca się pyta :
- A co to panocku, za znaczek z psodu ?
- To ? To taki celownik, jak kogoś złapie w ten celownik, to
już na pewno trafie.
- Aha.
Po kilku kilometrach patrzą, a tu drogą jedzie jakiś facet na
rowerze. Baca mówi:
- A wezcie, panocku, tego clowieka w ten celownik ....
Kierowca skręcił i faktycznie rowerzysta znalazł się "w
celowniku", ale ponieważ kierowca nie chciał iść do
wiezienia, to w ostatniej chwili skręcił, aby nie trafić
rowerzysty, chwile potem baca się odzywa :
- Iiiii, kiepski ten pański celownik, gdybym nie roztworzył
drzwi to by my go nie trafili.
Sprawa
w sądzie. Sędzia pyta oskarżonego - górala:
- Zawód?
- Mechooptyk.
- Co?
- Mechooptyk!
- A co pan robi?
- Optykam chałupy mchem....
-
Baco, czy pokażecie nam Giewont? - pytają turyści.
- Jo. Widzita ta pierwsza górka?
- Tak.
- To nie je Giewont. A widzita ta druga górka?
- Tak.
- To tyz nie je Giewont. A widzita ta trzecia górka?
- Nie.
- To je Giewont.
-
Baco, czy można tu gdzieś kupić części zamienne do
samochodu ?
- Zaraz za wioska jest ostry zakręt nad urwiskiem, a części
leżą na dole...
Początkujący
narciarz pyta bace:
- Czy ten zjazd jest niebezpieczny?
- A gdzie tam, panocku, wszyscy zabijają się dopiero na dole!
Rozmawiają
dwie gaŹdziny o swoich dzieciach. Jedna z nich się chwali:
- A mój Jasiek to teroz studyjuje w takim uniwersytecie, co to
się tak jako? nazywo: ugryz - nie, nie ugryz!... użarł - nie,
nie użarł... A! Już wim! UJOT!
Idzie
baca do sklepu mięsnego i pyta:
- Cy jest kiełbasa?
- Jest. Beskidzka.
- Bez cego???
Siedzi
góral na szczycie Rys i krzyczy:
- Hej!... Morze, nasze morze...
Zepsuł
się kobiecie samochód na drodze, prosi o pomoc przechodzących
górali. Górale naprawili, ale gdy chciała im zapłacić okazało
się, ze górale wola zapłatę w naturze. Nie bardzo się to
jej podobało, ale co miała zrobić. Poprosiła ich tylko, żeby
założyli prezerwatywy bo nie chce zajść w ciąże. Górale
się zgodzili.
Na następny dzień spotykają się w knajpie wioskowej i jeden
mówi:
- Josiek zależy nam na tym żeby nie zaszła w ciążę?
- Ni. - No to sciagamy te gumki !!
Jedzie
gazda z gaŹdzina furmanka. Nagle niebo się zachmurzyło,
rozszalała się burza. Znienacka 20 metrów przed furmanka
uderzył piorun. A gazda patrzy w niebo, palec podnosi i mówi:
- Nooooooo...
Jada dalej. Po chwili następny piorun uderzył 5 metrów za
furmanka. Gazda znów podnosi palec i mówi:
- Noooooooooooooo...
Znowu jada dalej. Nagle kolejny piorun uderza w gaździnę jadącą
na furmance, a gazda zadowolony:
- No!!!
Baca
był świadkiem wypadku samochodowego, poldek walnął w drzewo.
Przesłuchuje go gliniarz:
- Baco jak to bylo?
Na to baca:
- Panocku widzicie to drzewo?
- Widzę.
- A oni nie widzieli...
Idzie
turysta i spotyka bacę siedzącego na hali i pasącego barany.
Turysta nie miał zegarka, podchodzi więc do bacy i pyta:
- Baco, a nie wiecie aby która jest godzina ?
Baca wziął w rękę kij i zaczął gmerać w jajach najbliższego
barana.
- A ósma dwadzieścia.
Turystę wielce zaciekawiło to nowatorskie podejście do
mierzenia czasu i poprzysiągł był sobie że wracając znowu
zapyta bacę. Jak powiedział, tak zrobił. Wracając znowu
podszedł do bacy, który nadal siedział w tym samym miejscu.
- Baco a powiedzcie ino, która teraz jest godzina?
Baca znów wziął w ręce kijek i jak poprzednio zaczął gmerać
w jajach barana, który pasł się przed nim i mówi:
- A czwarta dziesięć.
Tego już było za wiele.
- Baco a jak wy to w jajach barana czytacie, która jest
godzina?
- Jo nie w jajach cytom ino one mi zasłaniają wieżę z kościoła.
Policja
podejrzewała bacę o pędzenie bimbru.
Baca oczywiście się nie przyznawał lecz Policja przeprowadziła
przeszukanie jego chaty i na strychu znaleziono sprzęt do pędzenia
bimbru.
- I co Baco teraz też się nie przyznajecie? - pyta policjant
- To moze posondzicie mnie tyz o gwołt? Sprzynt do tego tyz mom.
- odpowiedział baca
Pytają
bacę:
- Czy te trzy dziewczynki są twoimi córkami?
Baca:
- No.
- Ale one urodziły się tego samego dnia?!
- No...
-... w odstępach piętnastominutowych!!!
- No to co?! Ja mom rower...
Zmarznięty
w czasie śnieżycy turysta puka do bacówki - otwiera baca.
- Macie baco coś do jedzenia?
- Niii! - To może chociaż wrzątek macie??
- Mom... ino zimny.